- Ja myślę - Janek zrobił
spadochrony bydgoszcz |International Phone Cards |pożyczka na dowód
„— Ja myślę... — Janek zrobił nagle bardzo poważną minę i wyraźnie zastanawiał się nad czymś głęboko. — Ja myślę, że właśnie dlatego nad jeziorem, że po wodzie doskonale głos się rozchodzi...
— Oj, chyba nie... — Władek nie wiedział najwyraźniej, czy kolega mówi poważnie, czy też tylko żartuje.
— Ależ tak — ciągnął dalej całkiem serio Janek. — Telefon ma być bez drutu, ale głos przecież musi po czymś biec... Ja myślę, że nad jeziorem od razu zrobimy próbę, jak biegnie głos po wodzie...
Władek dopiero teraz spostrzegł, że Janek z trudem powstrzymuje się od śmiechu.
— Ależ kawalarz się z ciebie zrobił...! — zawołał z nutą podziwu w glosie. — Niewiele brakowało, abym uwierzył w twoje figle!
Chłopcy pomaszerowali dalej. Domy w tej dzielnicy były już niższe, otoczone małymi ogródkami. Słońce nie prażyło tutaj już tak silnie, a od młodej zieleni wiało przyjemnym chłodem.
— Popatrz, Władku...! — zawołał Janek, gdy skręciwszy za
jednym z domków znaleźli się na niewielkim zboczu. — Popatrz
tO chyba Jacek już czeka na nas...!. »
Istotnie, nad jeziorem, w cieniu dużych drzew, widać było jakąś postać. Chłopcy szybko zbiegli w dół.
— Jak się macie, koledzy — powitał ich Jacek, a spojrzawszy na zegarek dodał — To dobrze, że jesteście punktualni. Bo przecież punktualność i w ogóle dokładność to podstawowe cechy techników — małych i dużych. Siadajcie tutaj koło mnie, tylko ostrożnie! Nie powpadajcie do wody!“(3)
phone cards |hotel konferencje |Czarter grecja
„— Ja myślę... — Janek zrobił nagle bardzo poważną minę i wyraźnie zastanawiał się nad czymś głęboko. — Ja myślę, że właśnie dlatego nad jeziorem, że po wodzie doskonale głos się rozchodzi...
— Oj, chyba nie... — Władek nie wiedział najwyraźniej, czy kolega mówi poważnie, czy też tylko żartuje.
— Ależ tak — ciągnął dalej całkiem serio Janek. — Telefon ma być bez drutu, ale głos przecież musi po czymś biec... Ja myślę, że nad jeziorem od razu zrobimy próbę, jak biegnie głos po wodzie...
Władek dopiero teraz spostrzegł, że Janek z trudem powstrzymuje się od śmiechu.
— Ależ kawalarz się z ciebie zrobił...! — zawołał z nutą podziwu w glosie. — Niewiele brakowało, abym uwierzył w twoje figle!
Chłopcy pomaszerowali dalej. Domy w tej dzielnicy były już niższe, otoczone małymi ogródkami. Słońce nie prażyło tutaj już tak silnie, a od młodej zieleni wiało przyjemnym chłodem.
— Popatrz, Władku...! — zawołał Janek, gdy skręciwszy za
jednym z domków znaleźli się na niewielkim zboczu. — Popatrz
tO chyba Jacek już czeka na nas...!. »
Istotnie, nad jeziorem, w cieniu dużych drzew, widać było jakąś postać. Chłopcy szybko zbiegli w dół.
— Jak się macie, koledzy — powitał ich Jacek, a spojrzawszy na zegarek dodał — To dobrze, że jesteście punktualni. Bo przecież punktualność i w ogóle dokładność to podstawowe cechy techników — małych i dużych. Siadajcie tutaj koło mnie, tylko ostrożnie! Nie powpadajcie do wody!“(3)
phone cards |hotel konferencje |Czarter grecja